Proszę o cierpliwość i wyrozumiałość i nie wrzucanie na stronę wirusów
   
 
  Blog historia medyczna
POLSKA
2000 narodziny Piotrusia
2003 rok
 4 lata po slubie, (12 lat od czasu poznania, 3 lata w zwiazku nieformalnym przed slubem).
2003 rok - jesien
Ojciec Piotrusia przezywa kryzys - zwolnienia grupowe w firmie - daje sie to odczuc w domu.
trzebami bylo intensywnie myslec co dalej?
i wymyslilam na swoja i dziecka udreke, ale ku pomocy innym - zalozenie NSZZ "S" w firmie bylego meza, ktorych to  zostal w dalszym procesie tworzenia zwiazku przewodniczacym.
lipiec 2006 rok.
Ojciec Piotrusia porzucil nas - powod:
przerosla go rola ojca dziecka chorego i meza. Wybral wariant zycia latwego i rozrywkowego (tzw. typ piknikowy), byly tez inne powody, ale nie czas mi teraz o nich pisac.
Jedno jest pewne ojciec Piotrusia zniszczyl moje i syna plany przyszlosciowe, nasze zdrowie i oczernil by osiagnac wlasne cele zyciowe, byc moze chwilowe. Malzenstwo ze, mna bylo fikcja majaca przyniesc korzysci materialne ojcu Piotrusia i przynioslo: mieszkanie, samochod, pozycje zawodowa.
spelnienie samego siebie po 35 latach zycia,"bujania w oblokach" i obcych landach i teraz syna.
I kto tu na kogo dziala Panie Marcinie destruktywnie?

To co udalo mi sie uzyskac dla Piotrusia samodzielnie wychowujac go od 2006 roku.

wrzesien 2006
Piotrus zostal uczniem roku "zerowego". Podjelam zajecia dodatkowe Piotrusia prowadzone metoda "Dobrego startu", oraz 
rozpoczynam ustalajac terminy  dlugotrwaly proces diagnozowania dziecka w Poradni Specjalistycznej Scolar w Warszawie (prywatna) w zakresie podejrzen wskazywanych przez PPP w Jaworznie.
(bez checi woli uczestniczenia w konultacjach ojca Piotrusia, a co bylo na ten czas jego obowiazkiem wynikajacym z wladzy rodzicielskiej i bycia rodzicem).
wrzesien 2006 
otryzmuje propozycje diagnozowania syna w niemieckiej Klinice Pediatryczniej w Stuttgarcie i pomoc w uzyskaniu wrecz prawie nieosiagalnego miejsca w Klinice.
pazdziernik  2006 czasowo  wyjechalam z Piotrusiem do Stuttgartu ocenic proponowane mi mozliwosc dla syna. Piotrus mial okazje wspolnie ze mna uczestniczyc w kolejnej wycieczce, oraz obejrzec wiele atrakcji turystycznych, a ktore to opisalam na platformie turystycznej www.facebook.com/trivago w czasie calego naszego pobytu w Stuttgarcie.
listopad 2006 podjelam decyzje czasowej rezygnacji z pracy na rzecz skutecznej mojej pomocy Piotrusiowi.

NIEMCY
grudzien 2006 wyjechalam do Niemiec wraz z Piotrusiem, widzac lepsze mozliwosci dla syna, spokojniejsze zycie, jak rowniez powodem byl brak wsparcia ojca Piotrusia, na ten czas chetnie wyrazil zgode na nasz wyjazd by zapewne pozbyc sie niepotrzebnego balastu.
Piotrus pod wrazeniem pierwszy raz Adwent i Swieta Bozego Narodzenia spedzane w nowym miejscu, inaczej.
Na Stuttgarckim rynku w Adwencie ogromna choinka i jarmark - zapach prazonych migdalow pamietam do dzis.
Piotrusia zachwycilo i przyciaglo jego uwage miasteczko kolejowe w miniaturze.
styczen 2007 
zapisalam Piotrusia do Przedszkola- wiadomo na ten czas jeszcze bariera jezykowa, inne przepisy prawne, inna mentalnosc - tlumaczem i osoba chetnie mnie wspierajaca w niesieniu pomocy polskiemu dziecku byl z pochodzenia Polak Richard Michalczyk i jego rodzina,
Dokonalam tez innych formalnosci zwiazanych z legalnym pobytem, bez tego ni rusz w dalszym postepowaniu i bardzo rygorystycznych urzedowych wymogow na terenie Niemiec.
luty 2007
Piotrus dostal "awans" z przedszkola wykazywal sie ponad przecietnymi zdolnosciami w nauce w przedszkolu stwierdzono, ze lepszym miejscem dla mego syna bedzie szkola.
Cieszyl sie Piotrus cieszylam sie ja i wyrazilam zgode na przepisanie syna do szkoly - klasa I miedzynarodowa.
Zabralam ksiazki polskie ze soba to gro czasu poswiecalam na nauke syna w domu.
Stal sie dzieckiem pogodnym, wesolym, otwartym na moje propozycje wspolnych wycieczek, jezyk niemiecki powoli przestawal sprawiac mu trudnosc.
Spokojna atmosfera domowa, moje zainteresowanie Piotrusiem wplywaly korzystnie na syna, rozwijal sie dobrze, wyciszyl, mial dobra koncentracje uwagi, fajnie pracowal w grupie dzieci, chlonny wiedzy i przyswajal ja szybko.
Cieszylam sie z kazdego dnia spedzonego spokojnie i postepow Piotra w szkole.
Niemieccy nauczyciele byli zachwyceni polskim dzieckiem jego wiedza bieglym czytaniem tekstu i jego zainteresowaniami geografia (godzinami opowiadal o Malediwach i Machu Pikczu, stolicach panstw i pokazywal na mapie), a tak na marginesie to zawsze marzyl Piotrus, ze jak dorosnie to mnie tam zabierze.
Byl tez i minus Piotrus na lekcji szybciej niz inne dzieci rozwiazywal zadanie i trzeba bylo mu indywidualnie wymyslac nastepne by sie nie nudzil.
I z tym problemem nauczyciel szybko sobie poradzil.
Lubilam po lekcjach odbierac Piotrusia i sluchac tego co mi mowia o dziecku.
luty/marzec 2007
podjelam na wlasne zyczenie wspolprace z Urzedem d/s dzieci i mlodziezy "Jugendamt", bardzo rygorystyczny urzad dla rodzicow i wymagajacy rygorystycznie od rodzicow bezwzglednego przestrzegania ich regul.
Otrzymalam wspomaganie pedagoga w szkole dla Piotrusia i dodatkowe zajecia indywidualne prowadzone w "Jugendamt".
Zapisalam Piotrusia i siebie do kosciola katolickiego.
Zapisalam Piotrusia do lekarza Pediatry.
Ustalilam wizyty w Klinice Okulistycznej.
Zaczelam realizowac terminy wyznaczone mi przez "Jugendamt" - nie zrealizowanie chociazby jednego graniczylo z odebraniem mi dziecka.
Podpisalam kontrakty....matko jedyna spora ta historia, ale majac wsparcie tlumacza wyznaczonego przeze mnie na ten czas Richarda Michalczyk, szlo dobrze
Nie bylo latwo  uzyskac  ponad standartowe leczenie syna, bardzo drogie w Niemczech i nie osiagalne na dyskietke polska z NFZ mnie sie jednak udalo i tajemnica moja bedzie jak?

Udalo mi sie wzbudzic zaufanie i otrzymac wparcie Urzedu "Jugendamt", wsparcie szkoly no i Richarda Michalczyk i jego rodziny.
Otrzymalam dla siebie "szprachkurs", jednak ciagle odkladany - musialam zapewnic synowi calodniowa swoja opieke i doprowadzac syna na diagnozowanie do Kliniki, zajecia terapeutyczne i do szkoly oraz stawiac sie na wyznaczane mi terminy spotkan w sprawach Piotrusia - w sumie 18 miesiecy.
Cieszylam sie, ze w ciagu 3 miesiecy tak duzo uzyskalam dla syna i to co jeszcze w grudniu 2006 wydawalo mi sie wrecz nieosiagalne i trudne w tak krotkim czasie zostalo spelnione.

Usmiech na buziaku mego dziecka dawal mi podwojna satysfakcje i radosc.

Powoli wdrazalam syna w moje zainteresowania, geografia, astronomia, wspolne wycieczki po miescie popoludniami, a bylo co pokazywac....muzeum, fabryki Mercedesa, Porche, ogromne markety, parki, Zoo, Planetarium ...poslugiwanie sie mapa.
Urzadzalismy wspolnie jego pokoj.
Odwiedzalismy rodziny polskie.

A tu nagle "bomba" mam jechac do Polski...sprawa w Sadzie o uprowadzenie dziecka i rozwodowa,  a czym nie bylam zdziwona, bylam pewna, ze do tego dojdzie na 2 lata przed porzuceniem rodziny przez ojca Piotrusia,  na terapii rodzinnej w 2005 r. mnie do tego przygotowano (skierowania nie przyjal maz), 
marzec 2007
Musialam przerwc zajecia w szole i diagnozowanie na 1 miesiac w Stuttgarcie - Schulamt, Jugentamt i Klinika zrozumieli sytuacje i udzielono mi zgody na wyjazd do Polski.

Sprawa  o uprowadzenie umorzona wszak zgoda ojca na wyjazd do Niemiec byla (paszport).

Rozwod uf...ulga pierwsza sprawa i odrazu rozwod.
Piotrus decyzja Sadu zostaje ze mna.
Kwiecien 2007
Powrot do Stuttgartu.
Ojciec Piotrusia okreslil sie jasno - "nie bede uczestniczyl w diagnozowaniu syna i przyjezdzal na terminy medyczne do Niemiec, nie bede debila wychowywal i generowal na niego wydatkow i nie jestem w stanie ci pomoc w sprawach Piotra"
i wszystko bylo dla mnie jasne.... nie to nie wiedzialam co mam robic.
Lipiec 2007
Do prawie konca lipca 2007 musialam juz cierpliwie czekac  na zakonczenie roku szkolnego (tylko 6 tygodni jest wakacji dla dzieci w Niemczech), by po raz kolejny odwiedzic Polske.
Cale popoludnia spedzalismy na wycieczkach po miescie z Piotrusiem: Ogrod Botaniczny, Zoo Wilhelma i dzialce oraz ogromny park byly naszymi ulubionymi miejscami, cisza, spokoj, przyrodai zwierzaki dawaly ogromne wyciszenie od srodowiska miejskiego.
W pochmurne dni i weekendy jechalismy na dzialke rekreacyjna i odpoczywalismy od wszystkiego.
Sierpien 2007
wakacje w Jaworznie - usmiech na mojej twarzy nigdy nie spodziewalam sie ze, wczasy spedzac bede w Jaworznie.
Wrzesien 2007 
Dalej diagnozowanie i nowy rok szkony tym razem w Klinice Pediatrycznej indywidualne zajecia z Pedagogiem - przydaly by sie takie mozliwosci i u nas w Polsce, by na czas diagnozowania dziecko chodzilo do "przyklinicznej szkoly"...moze kiedys po kolejnej reformie NFZ.
Dochodzi mi jeszcze jeden tlumacz tym razem z Urzedu.
Podczas konsultacji i spotkan jest juz nas spora grupa 6 osobowa.
Przedstawiciel "Jugendamt",
Przedstawiciel Kliniki psycholog,
przedstawiciel Kliniki - pedagog
2-ch tlumaczy,
i ja Mama Piotrusia wraz z Piotrusiem (obecnym na zajeciach terapeutycznych w tym czasie).

Wysylam do Szkoly polskiej powiadomienie, a Klinika do Schulamt.

styczen 2008
Podczas kolejnych konsultacji otrzymuje informacje, ze obserwacje terapie i nauka w przyklinicznej szkole Piotrusia bedzie trwala do zakonczenia roku szkolnego itak przewiduje sie wydanie mi konkretnej diagnozy orzekajacej  o Syndromie Aspergera.

Otrzymuje dokument stwierdzajacy podejrzenie Piotra o ZA w celu przedlozenia go do szkoly specjalistycznej dla dzieci autystycznych w grupie dzieci z Syndromem Aspergera i terapiami po zajeciach co tez robie.

Terapie przynosza widoczne pozytywne efekty.
Piotrus jest dzieckiem:
- radosnym i spokojnym,
- potrafi zachowac sie w kazdej sytuacji,
- postrzega swiat zewnetrzny bardzo dobrze i duzo opowiada na tematy, wykazuje sie bardzo wysoka wiedza na ten temat, 
- koncentracja bardzo dobra,
- emocje ustabilizowane,  
- bardzo dobrze ocenione w zakresie intelektu - ponad przecietne zdolnosci,chlonny wiedzy,
- dobrze wspolpracuje z terapeuta,
jest tez male, "ale"
-Piotrus woli wspopracowac z doroslymi i dobre podejmuje komunikaty werbalne, wykonuje ich polecenia, nie chce podejmowac pracy z dziecmi jest indywidualista w tym zakresie.

luty 2008
otrzymuje informacje z Urzedu , ze lista przyjec do szkoly specjalistycznej zostala zamknieta w grudniu 2007 (miejsc jest tylko 5 w takiej grupie).
Musze zatem czekac 1 rok na przyjecie syna do szkoly specjalistycznej (nie mylic ze szkola specjalna).

Diagnozowanie Piotrusia trwa nadal.

Odwiedziny babci ojczystej Piotrusia, cale szczescie tylko 8 dni.
W Klinice zauwazyli odrazu, ze cos jest nie tak podczas tych odwiedzin zmienilo sie zachowanie syna:
- brak koncentracji uwagi na zajeciach.
- dziecko jest nadruchliwe,
- emocje mniej stabilne.

marzec 2008
Piotrus wraca do normy emocjonalnej i intelektualnej po odwiedzinach babci.
Duzo spedzamy razem z synem czasu.
Ciesze sie widzac usmiech na buziaku Piotrusia, jego marzenia i opowiesci sa dla mnie radoscia.
Ciagle zadaje duzo pytan.
Mamy swoj system nagrod i kar tzw. serduszkowy.
Za wykonane zadanie dokladamy serduszko.
Za nie wykonane zadanie odejmujemy.
Za uzbieranie okreslonej ilosci serduszek - jest obiecana  nagroda.

czerwiec 2008
Wysylam pismo do szkoly polskiej o przyjecie Piotrusia na ucznia.
Ustalam terminy wizyt w Poradni"Scolar"  w Warszawie.
Ustalam terminy w Bedzinie celem podjecia terapii pod fachowym okiem  lekarza M.Skotnickiej.

lipiec 2008
Otrzymuje w Klinice konkretna diagnoze i mam pewnosc, ze Piotrus ma Syndrom Aspergera.
Miejsce w szkole specjalistycznej jest zaklepane, ale musze czekac na nie 1 rok 
Zalecenia, wskazowki i termin nastepnego spotkania w Klinice.
Zamykam rok szkolny i terapie w Klinice.
Po przedstawieniu przeze mnie w urzedzie mego planu dzialania dla zdrowia Piotrusia w Polsce otrzymuje zgode na wyjazd.

O kurcze...pojawil sie ojciec Piotrusia, nie zaproszony,ale jak juz przyjechal to proponuje mu udzial w spotkaniu koncowym - odmowil.

POLSKA
sierpien 2008
Juz w Polsce.
Inne realia medyczne i edukacyjne zatem:
Ponownie podejmuje wspolprace z Poradnia "Scolar" w Warszawie i ustalam terminy celem wydania mi zalecen terapeutycznych i edukacyjnych na mozliwosci polskie.
Piotrus z ojcem jak sie okazuje nie wyjechal w lipcu nad obiecane mu morze, "scigam" zatem ojca Piotrusia o wyjazd na obiecane dziecku wakacje.
Podejmuje wspolprace z PPP w Jaworznie.

wrzesien 2008
Rozpoczecie roku szkolnego hm....dlaczego syn zostal zaklasyfikowany do I klasy? do dzis nie wiem, mniemam, ze nie zaliczono Piotrusiowi szkoly niemieckiej.
Trudno nie moja to decyzja.

Jade z Piotrusiem na wyznaczone mi w Warszawie terminy w Poradni "Scolar". Ojciec Piotrusia nie wyraza checi uczestniczyc w konsultacjach.
Ustalam terapie indywidualne w zakresie ZA z Integracji Sensorycznej w gabinecie "Simed".
Ustalam terapie grupowe dla dzieci z ZA w Bedzinie.

Terapie Piotrusia rozpoczna sie od stycznia 2010.

pazdziernik 2008
Piotrus otrzymuje w szkole tzw Rewalidacje.
Uczy sie bardzo dobrze same piatki chociaz nudzi sie troche w szkole wiadomo ten program przerabial juz wczesniej.

Uf...mamy juz plan terapeutyczny,reszta nalezy do mnie wszak zostalam przeszkolona w Klinice.

listopad 2008
Dostaje informacje z Urzedu niemieckiego, ze mam przyjechac na badania i egzamin klasyfikujacy syna do szkoly dla dzieci autystycznych w grudniu 2008.

grudzien 2008
Jedziemy z Piotrusiem do Niemiec na wyznaczony nam termin egzaminu, mam okazje tez zobaczyc Szkole i sale terapeutyczne syna.
Piotrus lapie grype i ja tez, planowany termin powrotu do Polski musze zmienic. Po konsultacji z Pediatra, uznajemy ze rozsadniejszym bedzie zostac i wyleczyc grype jak jechac 15 godz. autokarem z chorym dzieckiem.

Styczen 2009
Piotrus juz jestprawie zdrowy, przymierzam sie do powrotu do Polski.
czy Piotr otrzyma miejsce w szkole dla dzieci autystycznych w grupie dzieci z ZA dowiem sie po konferencji  w marcu 2009.

O nie!przyjechal ojciec Piotrusia, zapewne cos kombinuje bo to normalne u niego i zawsze musial ten swoj nos w czyjes zycie wsadzic.W sprawie szkoly nie chcial przyjechac z nami, ale po nas? po co niby... jak mam juz rezerwacje na autokar.
Piotrus upiera sie bysmy jechali z jego tata ja juz wiem, ze cos Marcinek kombinuje upieram sie przy powrocie autokarem.

marzec 2009
Otrzymuje emaila"Piotr zostal przyjety do szkoly dla dzieci autystycznych- grupa dzieci z ZA" rok czekania, ale udalo sie...cieszymy sie razem z Piotrusiem.
Takiej szkoly w Polsce na ten czas jeszcze nie bylo.

Rozmowa z ojcem Piotra dotyczaca szkoly syna -odmawia...szok, tyle staran moich i Piotrusia rzecz jasna.







cdn......













 












 





cdn.....



















Data aktualizacji: kwiecien 2013strona w przebudowie
 
Reklama
 
 
Odsłon strony 36837 odwiedzający
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=
Strona powstała w 2007 roku. Redaguje i tworzy stronę Janina Wierzbicka-Habera Kopiowanie zdjęć zabronione.