Proszę o cierpliwość i wyrozumiałość i nie wrzucanie na stronę wirusów
   
 
  Blog - historia prawna


BYCIE RODZICEM TO NIE TYLKO PRAWA, TO I OBOWIAZKI WYNIKAJACE 
Z WLADZY RODZICIELSKIEJ ZGODNE Z DOBREM DZIECKA i PRAWEM.


Czas mi prostowac sprawy syna prawne i przypomniec jak to bylo i jest, a byc moze ludzie dobrej woli wespra mnie w skutecznym dzialaniu dla dobra mego dziecka.

Trudno mi bedzie wyprostowac sprawy syna Piotra, zawsze jak dochodzi juz do podejmowania decyzji przez Sad z moich wnioskow skladanych wylacznie w sprawach istotnych dla mego dziecka,  zaczyna się ze mną"zabawe w tzw. kotka i myszke" i poprzez inne osoby, ktore wierza w przekonywujące, konkretne klamstwo i pozory odpowiem Państwu już podziękujemy dla mnie liczy się fakt potwierdzony dowodem za zgodność z oryginałem.

Czas mi uruchomic obrone praw nam naleznych Piotrusiu, naszej godnosci, nietykalnosci, naszego zdrowia, prywatnosci i innych dobr osobistych.
Jest to juz sytuacja krytyczna i ostatnia mozliwosc by z tego ciezaru pomowien wyplynac, a w godzine juz tego nie da sie omowic.

Nie poruszalam i nie szkodzilam Marcinowi  Habera do tej pory w zaden sposob wrecz odwrotnie, ale o tym potem.
Nie skladalam skarg na kogokolwiek winnego zaniedban mego syna, nie wydzwanialam, ale jak slysze i czytam o co mnie sie pomawia i co przypisuje mi ojciec Piotrusia i jakie sklada do instytucji wnioski i skargi i jakie to emocje wywoluje u ludzi i w instytucjach to nic innego mi nie zostalo jak je upublicznicz bez wzgledu na reakcje...mnie osobiście rozbawiły, nad niektorymi pismami, jak je czytałanm to musiałam niezle panować nad sobą...byłam w Urzędzie Państwowym..uśmiech i emocje niewskazane.
Hm...a dlaczego nie wskazane tego nie rozumię?

W zagraniach rodzica (ojca) nie uczestniczylam, skupiona bylam caly czas na sprawach mego dziecka i cierpliwie czekalam i znosilam te zagrania, ale posunal sie juz za daleko i przekroczyl granice tzw. wytrzymalosci ludzkiej.

Do tej pory sluchalam i wyjasnialam i niejednokrotnie bylam zdziwiona pytaniami i sytuacjami czy zdarzeniami w ktorych nie uczestniczylam, a byly mi przypisywane.
Ja stracilam juz wszystko poprzez dzialania i opowiesci "z palca wysane"przez ex i nie chce mi sie juz byc "kozlem ofiarnym", czy wracać do tyłu setki razy.

Dlugo sie powstrzymywalam, teraz juz nie bede, za duzo zlego na mnie wrzuciliscie i za duzo stracilam i jak widze i czytam co wyprawiacie z moim  synem i jak dzialacie w moim imieniu i oczyszczacie sie z zarzutow moim kosztem i dziecka też, to.......wybaczcie tego najsilniejszy nie wytrzyma, a ja musze i nie dam sie zwariowac i zastraszyc zdaniami
- "dostaniesz czego chcesz, dostaniesz to czego oczekujesz", biorę je na pozytywnie i nie mogę się doczekać spełnienia moich oczekiwań i tego co chcę od lat,
- "zgnijesz w wiezieniu przestepco"hm...miałabym przynajmniej dach nad głową i było by z kim pogadać w jednej celi,
- "wiesz, ze jestem msciwy? to zemszcze sie na tobie" a w jaki sposób? bo tego nie potrafię obrobić pozytywnie,
- najlepsze jest zdanie odstrzele Cię jak będziesz chciała wyjechać do Niemiec"...oj przydała by się jakaś mała czarna sukienka do wspólnej rozmowy w sprawach syna, 
 
Nie mam innego wyjscia synu, pomoge jak potrafie bo wyplywamy z tego wszystkiego raptem na 5 minut, a potem jestes gaszony,  a wina mi przypisywana. Niedlugo moze byc za pozno,
a i Ciebie i mnie nikt nie slucha i nie bierze pod uwage, 
Mnie sie zastrasza poprzez uczucia do ciebie, a ciebie poprzez uczucia do mnie.

Teraz wiem, ze nasze malzenstwo bylo dla Marcina Habery fikcja i interesem a ja "statkiem przejściowym" 

lipiec 2006
ojciec Piotrusia porzuca nas, nie jestem tym zdziwiona i jak mam byc szczera poczulam ulge po tej przemocy emocjonalnej i atakach zazdrosci przy kazdym moim wyjsciu na balkon czy na spacer z synem.

wrzesien/grudzien 2006
czytaj w zakladce Blog - historia medyczna.

marzec 2007-
sprawa o uprowadzenie syna za granice Polski przeze mnie - oddalona.
rozwod - Piotrus zostaje przy mnie.

styczen 2009
ojciec Piotrusia dowiedzial sie, ze syn najprawdopodobniej otrzyma miejsce w szkole specjalistycznej to wrzucil wniosek do Sadu o bezposrednia opieke nad synem i odebranie mi praw  zarzuty....hm te same co przy rozwodzie i przy sprawie o uprowadzenie dziecka.
Wniosek rozszerzony o wyimaginowane klamstwo i nieprawde.
Najgorsze jest to, ze oskarza w nim Urzad niemiecki, ja z tym urzedem zadzierac bym nie chciała Panie Marcinie...bardzo rygorystyczny w postepowaniu.
Dodatkowo pomowienie i znieslawienie Obywatela Niemiec, graniczy z oskarzeniem prywatnym w Niemczech...niedobrze Panie Marcinie.

 marzec 2009 -
otrzymalam z "Jugendamt" informacje, ze Piotrus dostal miejsce w szkole specjalistycznej dla dzieci autystycznych w grupie dzieci z Zespolem Aspergera z terapiami po zajeciach - trudno bylo uzyskac mi miejsce zwlaszcza, ze miejsc bylo raptem 5, a kandydatow 30-tu, ale udalo sie.
czekalam na nia 1 rok razem z Piotrusiem  w Polsce.

czerwiec 2009 
Badania RODK  i opinia matko moja to nie jest moj zyciorys i to nie sa zdarzenia z mojego zycia, niewiele sie zgadza, coż byłam tylko chwilowym uzupełnieniem w opinii RODK, gorzej bo Sad przyjął to za prawdę.

Pełnomocnik odpiera atak pisząc mi odpowiedz - Zarzuty do opinii RODK.

Ojciec Piotrusia nie wyraza zgody na wyjazd syna to pełnomocnik pisze Wniosek w istotnej sprawie dziecka i zgode Sadu na staly moj wyjazd wraz z Piotrusiem do Niemiec celem podjecia nauki Piotrusia w szkole specjalistycznej z terapiami po zajęciach (Nsm III 354/09), zgoda nie dotyczyla nauki bo to obowiazek zgoda miala byc na terapie (takie wymogi, ktorych sie u nas nie przestrzega), diagnoze juz posiadalam od lipca 2008 roku.

Pełnomocnik składa tez wniosek przyspieszajacy decyzje Sadu w tej sprawie i powoluje swiadka (uczestniczyl jako tlumacz i osoba zaufana we wszystkich sprawach Piotrusia w Stuttgarcie wie wiecej od ojca Piotrusia na temat dziecka),

lipiec 2009
ojciec Piotrusia wyjezdza na miesiac na szkolenia z kraju do Anglii, sprawa nie moze sie odbyc z tego powodu - czyzby celowe dzialanie? 

wrzesien 2009
Otrzymuje odpowiedz na wniosek i kolejna odmowe w waznej sprawie dziecka "nie wyrazam zgody z obawy o utrate kontaktu z synem" mimo, że tego kontaktu nie utrzymuje z synem.
Propozycji pomocy  dziecku w Polsce zadnej nie sklada.
Ciekawe ojciec dziecka nie zapomnial o wlasnym szkoleniu, a dziecku odmawia lepszych,  mozliwosci nauki, leczenia i rozwoju.

Czas leci termin stawienia sie mojego z Piotrusiem w szkole niemieckiej okreslony jest konkretnie i ostatecznie na dzien 23.09.2009 r. warunkowo "Jugendamt" przesunął mi termin rozpoczęcia roku szkolnego z 15.09.2009.
Odbywa sie sprawa z mojego wniosku dot. szkoly, terapi (leczenia) Piotrusia.
W Sadzie Marcin  krzyczy "NIE", ale propozycji niesienia pomocy dziecku w Polsce zadnej nie sklada, wrecz odwrotnie uniemożliwia kładąc mi sądowe "kłody pod nogi".
Zeznaje swiadek (specjalnie by  pomoc Piotrusiowi przyjechal  1000 km w jedna strone) potwierdza i przedstawia  propozycje nauki, terapii, warunkow mieszkaniowych dla Piotrusia.

Trudno.....bez zgody na terapie (leczenie) nie moge jechac z synem. Plany syna przyszlosciowe "zburzone" w calosci ".
Z placzem zglaszam w "Jugenamt" by zwolniono miejsce bo nie mam zgody ojca.
Piotrus ze dwa dni plakal, swiadek laduje w szpitalu na serce jak sie dowiaduje (nie bylo latwo zalatwic miejsce w szkole specjalistycznej) i czekałam na nie rok.

A ja mysle co dalej? z ojcem Piotrusia na moim karku trudno bedzie cokolwiek uzyskac dla syna w Polsce.

Pazdziernik 2009
"koniecznie musi poddac sie pani operacji tarczycy, zle juz funkcjonuje caly organizm, pada system imunologiczny...Pani Janino tarczyca steruje praca calego organizmu w tym psychiki, a usg nie pokazuje, ze jest dobrze, ma pani dziecko na wychowaniu musi pani byc dla syna zdrowa". Szok.... muszę podjąc ostateczną decyzję, odkładaną od 1995 roku.
Powołuję pełnomocnika dla mego syna i składam wniosek o czasowe powierzenie Piotrusia pod opieke ojca na czas mojej operacji i rehabilitacji po operacji oraz nadzor kuratora skladam oswiadczenie w sprawie, ze na ok. 6 tygodni i liste tego co ma kontynuowac ojciec Piotrusia w zakresie medycznym i terapeutycznym dziecku liczac, że tak będzie.
To, że czasowo zostałam wykluczona z roli wiodącego rodzica posiadającego nadal władzę rodzicielską wcale nie oznacza, ze Piotrus ma stracić możliwość udziału w terapiach.
Czasowo te obowiązki przy moim wsparciu podejmuje ojciec dziecka.
Konczy sie waznosc orzeczenia o niepelnosprawnosci trzeba terminy ustalac do lekarzy na 2010 r. i stanac z dzieckiem na komisje najpozniej w grudniu 2009.
Sprawa z mojego wniosku i wydane
Postanowienie z dnia 23 pazdziernika 2009
hm
... zastanawia mnie zapis w postanowieniu
"z wniosku Marcina Habery udziela sie zabezpieczenia......"?
Dlaczego z wniosku Marciny Habery skoro nie wnosil do Sadu wniosku o zabezpieczenie ?
Trudno, zdarzają się "błędy oczywiste" wazne, ze jest zapis:
"zobowiazac wnioskodawce Marcina Habere do systematycznego kontynuowania terapii oraz leczenia maloletniego zgodnie ze wskazaniami lekarzy specjalistow"
dlaczego wnioskodawcę, jak nie był wnioskodawcą wniosku do którego zapada to postanowienie? hm......

nie jestem znawcą i nie jestem prawnikiem, ale wg mnie powinno być...z wniosku matki dziecka nazwisko i imię pesel w przedmiocie......na okoliczność w trakcie trwania postępowania sygn.akt......wydaje się Postanowienie......celem zabezpieczenia dziecka i czasowo powierza dziecko pod bezpośrednią opiekę.......hm..... czyżby kolejny "błąd oczywisty"?

I co w pierwszej kolejnosci robi ojciec Piotrusia jako "wnioskodawca" przejmujac bezposrednia opieke nad synem?
Zrywa dziecku najwazniejsze w leczeniu syna terapie z Integracji Sensorycznej w zakresie orzeczonej choroby Syndromu Aspergera z trudem uzyskana przeze mnie powód: terapie są płatne.
A w naszym miesiecie oprócz tego, ze powstał taki gabinet to i terapeutka dobrze zdiagnozowała indywidualne potrzeby terapeutyczne mego syna w zakresie orzeczonego Syndromu Aspergera.

Co prawda podejmuje rehabilitacje ruchowa z Integracji Senso-Motorycznej, ale w zakresie zupelnie innym mianowicie rehabilitacji postawy i stopy.
Ojciec Piotrusia nie znajac podstaw diagnozowania dziecka nie ma pojecia o chorobie syna zatem wszem i wobec oswiadcza i stara sie udowodnic poprzez podwazanie autorytetu mojego i terapeutki, że syn nie potrzebuje zajęć terapeutycznych z Integracji Sensorycznej.

Doprowadza do rozchwiania emocjonalnego zdrowia dziecka
Wyklucza mnie z opieki nad Piotrusiem pomimo, iż posiadam pełnie praw do syna, władzę rodzicielska, dobrowolny kontakt z synem.

Następnym krokiem jaki podejmuje to zerwanie udziału Piotrusia w Kólku Matematycznym.

Widząc takie postępowanie ojca Piotrusia w listopadzie 2009 podejmuje szybką deczyzję przejęcia ponownie bezpośredniej opieki nad synem tym bardziej, że moja teściowa (to samo imię i nazwisko na ten czas) pisze oświadczenie, że nie chce opiekować się dłużej dzieckiem, a ojciec dziecka przekazuje mi pod moją opiekę syna chorego i też nie wyraża woli dalszego wychowywania syna.

Listopad 2009
Pełnomocnik pisze wniosek o uchylenie czasowego Postanowienia z dnia 23.10.2009
ja dodatkowo składam oświadczenie, że jestem zdrowa i gotowa do przejęcia bezpośredniej opieki nad dzieckiem.

Grudzień 2009
1-sza sprawa w grudniu 2009 brak ojca na sprawie i przesunięcie terminu.
2-ga sprawa w której uczestniczy mój pełnomocnik reprezentując interes mój i dziecka i przesunięcie terminu.

Styczeń 2010
W styczniu 2010 kolejna sprawa z mego wniosku , odczytanie oświadczenia teściowej i kolejna "pomyłka oczywista" (zbieżnośc imienia i nazwiska z moim)... cdn.



Hm....po przeanalizowaniu wszystkich moich wniosków niestety tylko biegły w tym zakresie mógłby ocenić poprawnośc zapisów na Postanowieniach dlatego nie będąc prawnikiem z wykształcenia czynię to bez urazy dla Sadu, a dla jasnosći sytuacji przedstawię po koleii przebieg zdarzeń sądowo - prawnych. Historia jest bardzo ciekawa i trwa do nadal, czyli prawie 4 lata















cdn......











 


Data aktualizacji: kwiecien 2013strona w przebudowie
 
Reklama
 
 
Odsłon strony 36837 odwiedzający
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=
Strona powstała w 2007 roku. Redaguje i tworzy stronę Janina Wierzbicka-Habera Kopiowanie zdjęć zabronione.